Odkurzanie dla wymagających

Mało kto lubi sprzątać. Dla mnie jednym z marzeń odkąd mam dzieci jest, by na kilka godzin (lub dni :P) zostać sama w domu i wysprzątać całość, każdy pokój, łazienkę, półkę, szafkę, skrytkę. Takie sprzątanie uwielbiam! Radio Eska na full i jadę po kolei. Za to sprzątanie z dziećmi… bez komentarza. Oczywiście, staram się, żebyśmy sprzątali razem. Dawid rozładowywania zmywarki broni jak sztandaru. Ania lubi wycierać kurze mokrą szmatką, kominek czyści z zamiłowaniem. Ale to póki co, takie stanie w miejscu. A ja lubię z energią 🙂 I to co lubię najbardziej, to uczucie po sprzątaniu, kiedy wchodzę do łazienki i wszystko błyszczy i kiedy chodzę boso (a chodzę często…) i nic mi się do stóp nie przykleja 😛 Ale żeby taki stan utrzymać przy większej ilości osób w domu, przy zwierzakach i codziennym gotowaniu kilku posiłków na ciepło nie oszukujmy się, nie jest łatwo… Dodatkową motywacją jest dla mnie Ania i świadomość, jak ta czystość jest dla niej ważna…

Od tygodnia mamy przyjemność testować odkurzacz dla alergików SEBO Felix 1 Premium i dzisiaj przedstawię Wam moją subiektywną ocenę tego urządzenia.

Plusy urządzenia

  1. Największy plus jak dla mnie? Skuteczna filtracja. Takiego odkurzacza w domu nie mieliśmy. Były tradycyjne, workowe i bez, ręczne, iRobot. Ale nigdy nie zwracałam uwagi na to, czy są bezpieczne dla alergików. Czy to co wciągam zostaje w środku. A tu jest 3-stopniowy system filtracji – pierwszym filtrem jest sam worek, drugim filtr silnika, a trzeci to filtr wylotowy – ta ozdobna część. Powietrze zassane do odkurzacza rozchodzi się równomiernie po całej powierzchni worka – nie ma „rury wydechowej” 😉 Filtry te są tak skuteczne, że nie przepuszczają bakterii, pleśni, pyłków organicznych, a to jest dla nas priorytetem.
  2. Desing. Wygląd w stylu retro. Początkowo, gdy miałam podjąć decyzję, jaki motyw wybrać jak to ja chciałam wybrać bezpiecznie i zachowawczo – czarny z czarnym wzorem 😛 ale w porę mnie olśniło… przecież skoro ten filtr wylotowy trzeba będzie za jakiś czas wymienić, to czemu nie wybrać czegoś co po prostu mi się podoba? 🙂 I jest… ORIENTAL 🙂
  3. Felix jest odkurzaczem pionowym przewodowym. Jakiś czas temu szukaliśmy odkurzacza pionowego – takiego, żeby był zawsze pod ręką i żeby łatwo się z nim przemieszczać np. odkurzyć schody. Zazwyczaj były to zazwyczaj odkurzacze akumulatorowe. I im dłużej szukaliśmy tym większe mieliśmy wątpliwości. Bo nawet nie czas użytkowania nas martwił co siła ssania. W tym przypadku martwiłam się o plączący się kabel i ciągłe przepinanie do następnego gniazdka. Mieszkamy w domu w szeregowcu, który pieszczotliwie nazywam latarnią 😛 Jak w końcu wykończymy strych będziemy biegać po 4 poziomach. Jest co sprzątać i jest gdzie poćwiczyć wspinanie się po schodach. I tu mnie totalnie zaskoczyła długość kabla (9,5m) – na spokojnie odkurzyłam schody schodząc dwa piętra w dół bez wyłączania urządzenia! Czad! Tak to mogę odkurzać codziennie.
  4. Mało tego. Wcześniej odkurzając schody stawiałam za sobą odkurzacz lub trzymałam go w ręku, a ten mogę sobie powiesić na ramieniu jak torbę i jedziemy 🙂
  5. Gdy włączam elektroszczotkę mam wrażenie, że odkurzacz sam jedzie do przodu. Jak na turbonapędzie. I naprawdę zbiera brud bez zarzutu.
  6. Dysza do tapicerki – tu pełen zachwyt! Mamy welurowe wezgłowie łóżka i ulubiony fotel psa, które musiałam non stop czyścić rolkami do ubrań. Już pomijając fakt, że to nieekologiczne to bardzo czasochłonne. A tu założyłam nakładkę z rolką z włosiem i zarówno kurz z weluru, jak i sierść z fotela znikała po jednym przeciągnięciu. Magia!
  7. Dysza do ścian – samych ścian nie odkurzałam, ale świetnie się sprawdziła na kamieniu ozdobnym na kominku, który mnie dość mocno irytował. Nie bardzo wiedziałam jak mam go wyczyścić, a tradycyjne miotełki powodują tylko, że kurz wzbija się w powietrze i osiada na nowo – wszędzie!
  8. Włącznik i siła ssania na rączce – wygodne, pod ręką i bez schylania się…
Moje ulubione końcówki SEBO Felix Premium

Minusy?

  1. Waga. To dla mnie największy minus tego urządzenia. Na pewno nie do używania dla dzieci. Przy większych powierzchniach zaczyna boleć ręka od manipulowania rączką. Ale zawsze możemy potraktować to nie jako czyste cardio, ale cardio z obciążeniem 😉
  2. Worki i filtry. Nie ma worka do opróżniania i założenia na nowo. Żadnego z filtrów również nie można myć czy prać. Z urządzeniem otrzymałam 8 sztuk worków. Natomiast coś za coś. Właśnie dzięki tym filtrom mamy urządzenie, które nie zakurza nam pomieszczenia i zachowuje wszystko czego nie chcieliśmy – w środku.
  3. Shaggy. To dywan, który mam w biurze i szczerze nie cierpię. Porysował mi już dwa parkiety, iRobot nie chce po nim jeździć, wynoszenie go na trzepak to katorga. I elektroszczotka Felixa też sobie z nim nie radzi. W bardziej udeptanych miejscach jeszcze próbowała, w tył nawet działała, ale w przód już nie. Za to można bez problemu odkurzyć go przy wyłączonej elektroszczotce.

Podsumowując…

W sumie jedynym istotnym minusem dla mnie waga urządzenia (4,5kg sam korpus bez elektroszczotki). Czuć to i przy przenoszeniu i przy samym odkurzaniu. Ale będąc rasową optymistką zawsze widzę tę szklankę w połowie pełną, więc dodatkowo spalone kalorie w mojej sytuacji są jak najbardziej na plus 😉 A biorąc pod uwagę plusy – czyli czyste powietrze i łatwość oczyszczenia powierzchni, które do tej pory sprawiały mi problem, już nie pamiętam o tych kilogramach. Polecam z czystym sumieniem!

Dodaj komentarz