Pierze się…

Nie, pościelom z pierza mówimy nie! Za to czystość, częste pranie w wysokich temperaturach i delikatne środki piorące to u nas codzienność. I o tym będzie dzisiaj…

Kiedy urodziła się Ania mieliśmy już dwuletnie dziecko w domu. Więc rewolucję pod hasłem: DZIECKO W DOMU mieliśmy już dawno za sobą. Praliśmy wszystkie ubrania, nie tylko dziecięce w Loveli lub Jelpie, dom sprzątałam wodą z octem i środkami z Frosch-a i używałam naturalnych kosmetyków z dobrym składem zawsze przed zakupem skontrolowanych pod kątem tego, co na ten temat napisała Sroka o... 😉

Z czasem, gdy zmiany skórne się nasilały czytałam coraz więcej i testowałam na nas i naszym domu jak na żywym organizmie. Na początku nie zmieniałam nic w naszym systemie prania, bo uważałam, że pracuje jak należy. Ale gdy nic nie pomagało, a Ania cierpiała coraz bardziej każdą sferę życia wzięliśmy pod lupę.

Na stronach o atopowym zapaleniu skóry dużo pisze się o mydle z Aleppo. Testowaliśmy różne jego rodzaje do kąpieli, a do prania przez kilka miesięcy używaliśmy płatków mydlanych z Aleppo. Poza tym, że bardzo drażnił mnie jego zapach nawet nie tyle samych ubrań w nim upranych, co w samej pralni nie zauważyłam, żeby jego wprowadzenie w czymś nam pomogło.

Znajoma, która również ma dzieci z AZS poleciła mi płyn do prania i płukania z Melaleuca. Zaczęliśmy stosować i również nie widziałam wpływu na skórę, ale dość długo się go trzymaliśmy, bo bardzo odpowiadała mi skoncentrowana formuła i zapach.

Składniki: 5% – <15% niejonowych środków powierzchniowo czynnych, <5% anionowych środków powierzchniowo czynnych, kompozycje zapachowe, enzymy, rozjaśniacze optyczne, butyl-phenyl, methylpropional, hexyl cinnamal, limonene, linalool, methylisothiazolinone, benzisothiazolinone.

Jednak zwrócono mi uwagę jakiś czas temu, że zawiera substancje, które mogą działać alergizująco i mimo zapewnień, że są to substancje pochodzenia naturalnego przestaliśmy go używać.

Dopiero od kilku miesięcy stosujemy płyn do prania L’arbre Vert. Ekologiczny, hipoalergiczny i biodegradowalny. Skład dość krótki:

Składniki: (Zgodnie z przepisami dotyczącymi detergentów 648/2004/WE). 5-15%:anionowe środki powierzchniowo czynne, niedjonowe środki powierzchniowo czynne, <5%: mydło, polikarboksylany enzymy (amylazy, proteazy), kompozycje zapachowe.

Nie zawiera fosforanów, glikolu etylenowego, naftaliny, konserwantów oraz barwników. Wolny od alergenu, by zminimalizować ryzyko alergii. Opakowanie wielokrotnego użytku, nadające się do recyclingu w 100%. Ma lekko miętowy zapach, dopiera tak jak inne delikatne środki piorące.

Jeśli mam problem z dopraniem plam używam cudeniek ze sklepu niemieckiego: mydełka i saszetki.

Plamobójcy ze sklepu z chemią niemiecką 😉

Ze wszystkich środków dla alergików i nie, tanich i bardzo drogich te dwa sprawdzają się u nas najlepiej. Używam je do namoczenia i zaprania plam, które w poprzednim praniu się nie doprały lub gdy z góry wiem, że będzie z czymś problem 😉 do zapierania używam gumowych rękawiczek, żeby nie podrażnić skóry.

Skład mydła: sodium palmate, sodium cocoate, aqua, glycerin, sodium chloride, tetrasodium glutamate diacetate

Skład saszetki: powyżej 30% środka bielącego na bazie tlenu

Czy powinnam używać takich środków przy dziecku z AZS w domu? Nie wiem. Natomiast nie dodaję ich do prania, zapieram tylko plamy, namaczam, płuczę i dopiero piorę.

To co można pierzemy w 90 st. C. Resztę w 60 stopniach. Jeśli coś jest bardzo delikatne piorę tylko ręcznie. Pralkę nastawiam na bawełnę z praniem wstępnym i dodatkowym płukaniem.

Pranie poza podgumowanymi prześcieradłami suszymy w suszarce automatycznej. Dzięki temu zapobiegamy osiadaniu pyłków na ubraniach, ale przede wszystkim z wygody. Długo zwlekałam z zakupem suszarki, a odkąd ją mamy kocham ją niezmiernie. Wreszcie w ciągu jednego dnia mogę zrobić trzy prania: białe, kolorowe i czarne, wysuszyć wszystko, złożyć lub wyprasować i włożyć do prania. Na początku powstał tylko jeden problem: okazało się, że mamy za mało miejsca w szafach na nasze ubrania 🙂 Wcześniej zanim pranie wyschło i doczekało się na kolejkę do żelazka potrafił minąć tydzień albo i dwa…

Bardzo ważne jest również pranie każdej nowej rzeczy przed założeniem przynajmniej raz. Z jednej strony nie wiemy ile osób dotykało i przymierzało te ubrania, mogą znajdować się na nich pasożyty, grzyby i bakterie. Ale przede wszystkim materiały często są impregnowane konserwującymi substancjami chemicznymi.

A jakich wy używacie środków do prania? Na co zwracacie uwagę? Co się sprawdziło, a co ewidentnie wywołało podrażnienia? Z góry dziękuję za komentarze 🙂

Dodaj komentarz